Górne Łużyce (Oberlausitz), najbardziej wysunięty na wschód region Saksonii, rozciągający się między Nysą Łużycką a granicą z Czechami to absolutnie wyjątkowy zakątek. To kraina średniowiecznych miast, barokowych pałaców, wiekowych klasztorów, malowniczych wzgórz, zabytków przemysłu i niezwykłej architektury, której nie spotkamy niemal nigdzie indziej w Europie. To również region niezwykle różnorodny. W ciągu jednego dnia można spacerować po ulicach jednego z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast Niemiec, podziwiać angielski park zaprojektowany przez ekscentrycznego księcia, odwiedzić miejsce narodzin słynnej gwiazdy adwentowej, a wieczorem usiąść w klimatycznej gospodzie z widokiem na Góry Żytawskie.
Wspaniały region Saksonii, o którym w Polsce wciąż wie zaskakująco niewiele osób
Choć od polskiej granicy dzieli ją zaledwie kilka kilometrów, większość turystów przejeżdża przez nią w drodze do Drezna lub Szwajcarii Saksońskiej. A szkoda, bo Górne Łużyce oferują wszystko, czego można oczekiwać od udanego wyjazdu: piękne stare miasta, zamki i pałace, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO park krajobrazowy, romantyczne ruiny klasztoru na szczycie góry, zabytkową kolejkę parową, jeziora i rzeki, niezwykłe domy przysłupowe, a także ślady kultury Serbołużyczan – najmniejszego narodu słowiańskiego w Europie. Jeśli lubicie podróże poza utartymi szlakami, Górne Łużyce bardzo szybko skradną Wasze serca.



Görlitz – skarb na granicy
Trudno o lepszy początek zwiedzania Górnych Łużyc, czy w ogóle Niemiec niż Görlitz. To prawdziwa perła architektury, której udało się uniknąć zniszczeń II wojny światowej. Dzięki temu zachowało się tutaj ponad cztery tysiące zabytkowych budynków reprezentujących niemal wszystkie style architektoniczne – od gotyku i renesansu po secesję.
Spacer po Görlitz przypomina podróż przez kilka stuleci historii Europy. Średniowieczne uliczki przechodzą płynnie w renesansowe place, barokowe kamienice sąsiadują z monumentalnymi budowlami z XIX wieku, a kilka kroków dalej pojawiają się eleganckie secesyjne wille.





Miasto filmowców
W ostatnich dwóch dekadach Görlitz zyskało też przydomek – Görliwood. Miasto stało się bowiem jednym z ulubionych plenerów filmowych europejskich i hollywoodzkich reżyserów. Zachowane historyczne ulice doskonale odgrywają role dawnych miast Berlina, Paryża czy Wiednia.
Kręcono tutaj między innymi sceny do „Grand Budapest Hotel” Wesa Andersona, „Bękartów wojny” Quentina Tarantino, „Lektora”, „Obrońców skarbów”, „W 80 dni dookoła świata” czy serialu „Wokół świata w 80 dni”. Spacerując po centrum, można wielokrotnie odnieść wrażenie, że widziało się już te ulice na dużym ekranie.
Więcej o Görlitz przeczytasz w osobnym artykule, który znajdziesz tutaj.
Bad Muskau – gdzie książę stworzył arcydzieło krajobrazu
Niewielkie Bad Muskau mogłoby pozostać jednym z wielu spokojnych miasteczek Górnych Łużyc. Mogłoby, gdyby nie pewien ekscentryczny arystokrata, który postanowił stworzyć tutaj najpiękniejszy park Europy.
Tym człowiekiem był książę Hermann von Pückler-Muskau, podróżnik, pisarz, wizjoner i jeden z najwybitniejszych europejskich architektów krajobrazu XIX wieku. Marzył o stworzeniu ogrodu, który nie będzie przypominał geometrycznych parków francuskich. Zamiast nich zaprojektował ogromną przestrzeń, na której natura i architektura wzajemnie się uzupełniają tworząc niezwykłą całość.
Tak narodził się Park Mużakowski (Fürst-Pückler-Park Bad Muskau) – największy park w stylu angielskim w Europie, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Zachwyca skalą i rozmachem. Zajmuje ponad 800 hektarów i rozciąga się po obu stronach Nysy Łużyckiej – częściowo w Niemczech, częściowo w Polsce. Granica państwowa przecina go niemal niezauważalnie, dzięki czemu spacerujący turyści mogą wielokrotnie przechodzić z jednego kraju do drugiego.
Park najlepiej zwiedzać pieszo lub rowerem. Za każdym zakrętem pojawiają się nowe widoki – mostki, rozległe polany, romantyczne grupy drzew, sztuczne pagórki i starannie zaplanowane osie widokowe. Wszystko sprawia wrażenie dzieła natury, choć w rzeczywistości zostało niezwykle precyzyjnie zaprojektowane.
Centralnym punktem założenia jest odbudowany po wojennych zniszczeniach Nowy Zamek, którego bryła pomalowana na intensywny kolor pięknie odbija się w wodach parkowych stawów. W jego wnętrzach można poznać historię księcia Pücklera oraz proces tworzenia jednego z najwybitniejszych dzieł europejskiej sztuki ogrodowej.
Budziszyn – stolica Serbołużyczan
Jeśli istnieje miasto, które najlepiej oddaje wyjątkowy charakter Górnych Łużyc, jest nim Bautzen, czyli Budziszyn. To nie tylko jedno z najstarszych miast Saksonii, ale przede wszystkim historyczna stolica Serbołużyczan – niewielkiego narodu zachodniosłowiańskiego, który mimo burzliwych dziejów przez wiele wieków zachował własny język, tradycję i kulturę. Spacerując ulicami miasta, niemal wszędzie można zauważyć dwujęzyczne tablice z nazwami ulic i instytucji. Obok języka niemieckiego pojawia się górnołużycki – żywy dowód na to, że wielokulturowość nie jest tu modnym hasłem, lecz codziennością.
Niepowtarzalna panorama
Najbardziej charakterystycznym elementem panoramy Budziszyna są piękne mury obronne oraz wieże. Jest ich kilkanaście, dlatego miasto bywa nazywane „miastem wież”. Najbardziej znana z nich – Alte Wasserkunst – przez stulecia dostarczała mieszkańcom wodę z płynącej poniżej Szprewy. Dziś z jej tarasu rozciąga się jeden z najpiękniejszych widoków na starówkę i dolinę rzeki.
Nad miastem góruje potężny Ortenburg, zamek wzniesiony już w X wieku jako ważna warownia na pograniczu marchii miśnieńskiej i ziem słowiańskich. Przez wieki był siedzibą margrabiów, królów Czech i saksońskich urzędników. Obecnie mieści się tu m.in. Muzeum Serbołużyckie, które pozwala lepiej zrozumieć historię i kulturę tego niezwykłego narodu.

I wyjątkowy urok starówki
Spacer po Budziszynie prowadzi przez labirynt brukowanych uliczek, niewielkich placów i średniowiecznych kamienic. Warto zajrzeć do katedry św. Piotra, będącej jednym z kościołów symultanicznych. Od XVI wieku jednocześnie odprawiane są tu nabożeństwa katolickie i protestanckie – obie wspólnoty korzystają z tej samej świątyni, oddzielone jedynie symboliczną przegrodą. To wyjątkowy przykład religijnego współistnienia, który przetrwał kilka stuleci.

Budziszyn słynie również z… musztardy. Działa tu niewielka manufaktura i muzeum poświęcone temu specjałowi, a lokalne receptury obejmują dziesiątki smaków: od klasycznych po bardzo oryginalne, z dodatkiem piwa, miodu czy chrzanu. To jeden z tych lokalnych akcentów, które doskonale uzupełniają zwiedzanie miasta.
Herrnhut – miasteczko, które rozświetliło świat
Na pierwszy rzut oka Herrnhut sprawia wrażenie spokojnego, niewielkiego miasteczka, jakich w Saksonii nie brakuje. Schludne domy, zadbane place i atmosfera prowincjonalnego spokoju nie zdradzają jednak, że właśnie stąd wywodzi się jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Bożego Narodzenia – gwiazda herrnhucka (Herrnhuter Stern), która dziś zdobi domy i kościoły na niemal wszystkich kontynentach.
Jak to się zaczęło?
Historia Herrnhut zaczęła się w 1722 roku, kiedy hrabia Nikolaus Ludwig von Zinzendorf udzielił schronienia grupie religijnych uchodźców z Moraw (wówczas w granicy monarchii austriackiej). Byli to potomkowie wspólnoty wywodzącej się z nauk czeskiego reformatora Jana Husa. Na należących do hrabiego ziemiach założyli osadę, której nadano nazwę oznaczającą „pod strażą Pana”. Tak narodziła się wspólnota Braci Morawskich (Herrnhuter Brüdergemeine), która w kolejnych dziesięcioleciach stała się jednym z najbardziej aktywnych ruchów misyjnych świata. Jej członkowie docierali do obu Ameryk, Afryki, Azji i na Grenlandię, zakładając szkoły, szpitale i parafie.



Magia świątecznych gwiazd
To właśnie z tej tradycji narodziła się również słynna gwiazda. Pod koniec XIX wieku nauczyciel miejscowej szkoły wykorzystał wielościenną papierową bryłę podczas lekcji geometrii. Z czasem zaczęto wykonywać z niej lampiony zawieszane w okresie Adwentu. Pomysł szybko zdobył popularność, a dziś charakterystyczna gwiazda z 25 promieniami jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli świąt Bożego Narodzenia w Niemczech. Co ciekawe, do dziś produkowana jest ręcznie w Herrnhut i trafia do odbiorców na całym świecie.


Zwiedzanie warto rozpocząć od fabryki i centrum pokazowego Herrnhuter Sterne, gdzie można zobaczyć, jak powstają słynne gwiazdy, poznać ich historię, a nawet kupić własny egzemplarz. To miejsce przyciąga nie tylko miłośników świątecznych dekoracji, ale również osoby zainteresowane wzornictwem i rzemiosłem.
Równie interesująca jest sama zabudowa Herrnhut. W przeciwieństwie do wielu średniowiecznych miast regionu nie znajdziemy tu gęstej sieci krętych uliczek ani monumentalnych fortyfikacji. Układ urbanistyczny odzwierciedla idee wspólnoty Braci Morawskich – prostotę, porządek i równość wszystkich mieszkańców. Charakterystyczne jasne budynki ustawiono wokół centralnego placu, tworząc harmonijną i niezwykle spokojną przestrzeń.
Szczególnym miejscem jest także cmentarz. Na pierwszy rzut oka wygląda bardzo nietypowo – wszystkie nagrobki mają niemal identyczną formę i leżą płasko na ziemi. Nie jest to przypadek. Bracia Morawscy wierzyli, że wobec Boga wszyscy ludzie są równi, dlatego niezależnie od pozycji społecznej czy majątku spoczywają pod jednakowymi płytami. To jeden z najbardziej niezwykłych cmentarzy w Europie i zarazem piękne świadectwo wartości wyznawanych przez tę wspólnotę.
Kamenz – rodzinne miasto Lessinga
Położony na zachodnim skraju Górnych Łużyc Kamenz nie jest tak znany jak Görlitz czy Budziszyn, ale zdecydowanie zasługuje na dłuższy spacer. To jedno z najstarszych miast regionu, którego historia sięga XII wieku, a jego największą dumą pozostaje Gotthold Ephraim Lessing – wybitny pisarz i myśliciel doby niemieckiego oświecenia.
Symbole miasteczka
Kamenz zachował kameralny charakter. Nad miastem góruje masywna Czerwona Wieża (Roter Turm) – pozostałość dawnych fortyfikacji miejskich. Centralnym punktem Kamenz jest rynek otoczony eleganckimi kamienicami oraz okazałym ratuszem z końca XIX wieku. Budynek, wzniesiony w stylu włoskiego neorenesansu z charakterystyczną czerwoną elewacją, zastąpił wcześniejszy ratusz zniszczony podczas wielkiego pożaru miasta i do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Kamenz.

Świątynie pełne sztuki
W pobliżu rynku znajdują się dwa gotyckie kościoły – św. Marii Magdaleny (St. Marien) i św. Anny (Klosterkirche St. Annen) – przypominające o bogatej historii miasta jako ważnego ośrodka handlowego. Czteronawowy kościół św. Marii należy do najcenniejszych późnogotyckich świątyń Saksonii. W jego wnętrzu zachowały się wyjątkowo cenne elementy wyposażenia, m.in. późnogotyckie ołtarze z końca XV i początku XVI wieku, renesansowa ambona oraz XIV-wieczna chrzcielnica. W przedsionku chóru znajdują się również nagrobki rodziców i dziadków Gottholda Ephraima Lessinga.

Niedaleko stoi dawny kościół klasztorny św. Anny, należący niegdyś do franciszkanów. Dziś pełni podwójną funkcję – świątyni i Muzeum Sztuki Sakralnej. Największym skarbem są późnogotyckie rzeźbione ołtarze z początku XVI wieku, które wraz z zabytkami z kościołów św. Marii i św. Justa tworzą słynny zespół „Ołtarzy z Kamenz”, będący jednym z najcenniejszych zbiorów późnogotyckiej sztuki sakralnej w Saksonii i ważnym punktem szlaku Via Sacra.

Löbau – urok prowincji
Urocze Löbau było niegdyś jednym z sześciu członków Związku Sześciu Miast Górnołużyckich, który przez kilka stuleci odgrywał ogromną rolę gospodarczą i polityczną w tej części Europy. W skład związku wchodziły Görlitz, Budziszyn, Kamenz, Löbau, Żytawa i Lubij (Lubań – dziś po polskiej stronie granicy). Współpraca tych miast zapewniała bezpieczeństwo kupcom oraz sprzyjała rozwojowi handlu na ważnych szlakach między Czechami, Śląskiem i Saksonią.
Spacer po Löbau prowadzi przez zadbany rynek z kolorowymi kamienicami i barokowym ratuszem. Warto również zwrócić uwagę na liczne domy przysłupowe (Umgebindehäuser), które zaczynają pojawiać się coraz częściej właśnie w tej części regionu. Ta charakterystyczna forma budownictwa, łącząca konstrukcję zrębową, szkieletową i ryglową, jest jednym z symboli Górnych Łużyc. Powstawały głównie jako domy tkaczy i rzemieślników, a dziś należą do najbardziej rozpoznawalnych elementów lokalnego krajobrazu.
Na wzgórzu Löbauer Berg wznosi się Wieża Króla Fryderyka Augusta (König-Friedrich-August-Turm) – jedyna zachowana na świecie żeliwna wieża widokowa wykonana metodą nitowaną. Powstała w 1854 roku i do dziś pozostaje jednym z najciekawszych osiągnięć XIX-wiecznej inżynierii.
Schloss Rammenau – barokowa rezydencja ukryta pośród wzgórz
Kilkanaście kilometrów na zachód od Budziszyna znajduje się miejsce, które zachwyci wszystkich miłośników pałacowej architektury. Schloss Rammenau uchodzi za jedną z najpiękniejszych wiejskich rezydencji barokowych w całej Saksonii.
Pałac powstał na początku XVIII wieku z inicjatywy Ernsta Ferdinanda von Knoch i doskonale oddaje ducha epoki – elegancki, harmonijny i otoczony starannie zaprojektowanym ogrodem.
Już od strony dziedzińca uwagę przyciąga imponująca fasada z reprezentacyjnymi schodami i ozdobnym portalem. Wnętrza zachowały wiele oryginalnych elementów wystroju: sztukaterie, malowidła sufitowe, bogato dekorowane sale oraz pałacową kaplicę. Szczególnie efektowna jest Sala Marmurowa, w której odbywały się koncerty, bale i przyjęcia.
Nie mniej urokliwy jest otaczający pałac park. Barokowe założenie z czasem wzbogacono o elementy krajobrazowe, dzięki czemu spacer prowadzi przez aleje starych drzew, ozdobne stawy i rozległe trawniki. To miejsce zachęca do spokojnego odpoczynku z dala od największych atrakcji turystycznych.
Rammenau ma jeszcze jeden ciekawy wątek. W miejscowości urodził się Johann Gottlieb Fichte, jeden z najwybitniejszych filozofów niemieckiego idealizmu. Jego rodzinny dom można zwiedzać jako niewielkie muzeum, co sprawia, że ta niepozorna miejscowość ma do zaoferowania znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.

Żytawa – miasto na styku trzech państw
Na południowym krańcu Górnych Łużyc, zaledwie kilka kilometrów od granicy z Czechami i Polską, leży Żytawa (Zittau) – jedno z najciekawszych, a zarazem najbardziej niedocenianych miast Saksonii. Przez wieki była ważnym ośrodkiem handlowym na szlaku prowadzącym z Czech do Śląska i dalej na północ Europy. Zamożność kupców do dziś widać w architekturze miasta, którego zabytkowe centrum zachowało wyjątkowo spójny charakter.
Żytawa należała do Związku Sześciu Miast Górnołużyckich, a dzięki handlowi płótnem, suknem i przyprawami szybko stała się bogatą miejscowością. Choć w kolejnych stuleciach dotknęły ją pożary i zniszczenia wojenne, udało się odbudować reprezentacyjne centrum, które dziś zachwyca eleganckimi kamienicami, szerokimi ulicami i licznymi świątyniami.
Spacer najlepiej rozpocząć od Marktplatz, czyli rynku otoczonego renesansowymi i barokowymi kamienicami. W oczy od razu rzuca się okazały neostylowy ratusz z charakterystyczną wieżą oraz bogato zdobione fasady dawnych domów kupieckich.

Kilka kroków dalej znajduje się monumentalny kościół św. Jana (Johanniskirche) z dwiema wieżami dominującymi w panoramie. Warto wejść do środka nie tylko ze względu na piękne wnętrze, ale również po to, by zrozumieć znaczenie reformacji dla tej części Saksonii.
Największy skarb Żytawy
Największą atrakcją miasta są jednak dwa bezcenne zabytki, których nie zobaczymy nigdzie indziej. Mowa o Wielkich i Małych Przegordach Wielkopostnych (Fastentücher). W średniowieczu w okresie Wielkiego Postu zasłaniano nimi ołtarze, aby wierni mogli skupić się na modlitwie i pokucie. Większe z płócien powstało w 1472 roku i ma imponujące rozmiary – niemal 9 na 7 metrów. Pokrywa je 90 barwnych scen przedstawiających historię świata od stworzenia świata aż po Sąd Ostateczny. To jedno z najlepiej zachowanych i najcenniejszych płócien wielkopostnych w Europie, a także prawdziwa rzadkość, bowiem ocalić je przez tyle wieków nie było ładnym zadaniem. Drugie, tzw. Małe Płótno Wielkopostne z 1573 roku, prezentuje sceny Męki Pańskiej i stanowi wyjątkowy przykład sztuki sakralnej okresu reformacji.
Oba dzieła można dziś oglądać w specjalnie przygotowanych przestrzeniach, gdzie odpowiednie oświetlenie pozwala dostrzec niezwykłe detale malowideł. Nawet osoby niezainteresowane sztuką średniowieczną często wychodzą stąd pod ogromnym wrażeniem. Pierwszą z zasłon znajdziemy w dawnym kościele Świętego Krzyża (Heilig-Kreuz-Kirche), który został przekształcony w specjalne muzeum poświęcone temu wyjątkowemu zabytkowi. Zasłona jest eksponowana w ogromnej, klimatyzowanej gablocie zajmującej niemal całe wnętrze świątyni, co pozwala podziwiać ją w całości.

Druga z zasłon obecnie jest eksponowana w Kulturhistorisches Museum Franziskanerkloster, mieszczącym się w zespole dawnego klasztoru franciszkanów. Warto zwiedzić również sam kompleks klasztorny z krużgankami, kościołem klasztornym oraz imponującą kolekcją renesansowych i barokowych epitafiów, należącą do największych tego typu zbiorów w Niemczech. Ponadto wystawiono tu sztukę sakralną, rzeźbę, broń i uzbrojenie i inne artefakty przybliżające przeszłość tej okolicy.



Zittauer Schmalspurbahn – podróż do czasów pary
Niektóre atrakcje pozwalają dosłownie przenieść się w czasie. Tak właśnie jest z Zittauer Schmalspurbahn, czyli zabytkową kolejką wąskotorową kursującą z Żytawy do Oybina i Kurortu Jonsdorf.
Linia została uruchomiona w 1890 roku i od początku miała ułatwiać mieszkańcom oraz kuracjuszom dotarcie w malownicze Góry Żytawskie. Ku zaskoczeniu wielu osób przetrwała likwidację większości podobnych tras i do dziś obsługiwana jest przez zabytkowe parowozy. Już sam widok lokomotywy robi ogromne wrażenie. Czarne, lśniące maszyny z charakterystycznym czerwonym podwoziem, obłokami pary i rytmicznym stukotem kół wyglądają dokładnie tak, jak na archiwalnych fotografiach sprzed ponad stu lat.
Pociąg powoli opuszcza Żytawę, mijając łąki, niewielkie wsie i charakterystyczne domy przysłupowe. Im bliżej gór, tym krajobraz staje się coraz bardziej malowniczy. Trasa prowadzi przez lasy, doliny i niewielkie mosty, by po kilkudziesięciu minutach dotrzeć do dwóch najbardziej znanych miejscowości regionu – Oybina i Jonsdorfu. To jedna z tych atrakcji, dla których nie warto się spieszyć. Prędkość pociągu jest niewielka, ale właśnie dzięki temu można spokojnie podziwiać krajobrazy i poczuć atmosferę dawnych podróży.
Oybin – romantyczne ruiny wśród piaskowcowych skał
Jeśli istnieje miejsce, które najlepiej oddaje romantyczny charakter Górnych Łużyc, jest nim bez wątpienia Oybin. Niewielka miejscowość położona u stóp Gór Żytawskich od ponad dwustu lat przyciąga artystów, malarzy i fotografów. Powód jest prosty – na szczycie monumentalnej piaskowcowej skały wznoszą się ruiny średniowiecznego zamku i klasztoru, uznawane za jedne z najbardziej malowniczych w Niemczech.
Historia tego miejsca sięga XIII wieku, jednak jego największy rozkwit nastąpił za panowania cesarza Karola IV Luksemburskiego. Władca dostrzegł strategiczne znaczenie skały i polecił rozbudować istniejący zamek. Wkrótce sprowadzono tu również zakon celestynów, dla którego powstał imponujący klasztor.
Przez ponad dwa stulecia Oybin był ważnym ośrodkiem religijnym i politycznym. Wszystko zmieniła reformacja, a ostateczny kres świetności przyniosło uderzenie pioruna w XVI wieku. Pożar zniszczył znaczną część zabudowań, które już nigdy nie odzyskały dawnego blasku.
Wśród skał i gotyckich murów
Paradoksalnie właśnie ruiny sprawiły, że Oybin stał się sławny. W epoce romantyzmu zachwycali się nimi najwybitniejsi artyści. Szczególnie często odwiedzał je Caspar David Friedrich, którego obrazy rozsławiły niezwykłą atmosferę tego miejsca.
Spacer po ruinach jest prawdziwą podróżą przez historię. Na szczególną uwagę zasługują pozostałości kościoła klasztornego. Wysokie ostrołukowe okna pozbawione szyb sprawiają, że wnętrze wygląda niczym gotycka katedra otwarta na niebo. To jeden z najbardziej fotogenicznych zabytków Saksonii. Całość otaczają monumentalne piaskowcowe skały, które przypominają nieco skalne miasto. Jednocześnie tworzą naturalną twierdzę. Ze szczytu skały rozciąga się panorama Gór Żytawskich oraz czeskich szczytów Gór Łużyckich. Przy dobrej pogodzie można dostrzec również odległe pasma Karkonoszy.
Domy przysłupowe – znak rozpoznawczy regionu
Samo miasteczko również zasługuje na spokojny spacer. Wśród pensjonatów i dawnych gospodarstw zachowało się wiele domów przysłupowych (Umgebindehäuser) – unikatowych budynków, które są symbolem Górnych Łużyc.
Ich konstrukcja jest niezwykle oryginalna. Drewniany szkielet otacza zrębową część mieszkalną niczym dodatkowa rama, dzięki czemu ciężar dachu nie spoczywa na ścianach domu. Rozwiązanie to pozwalało ustawiać wewnątrz ciężkie krosna tkackie, bez ryzyka uszkodzenia konstrukcji.
Powstały w ten sposób styl architektoniczny jest efektem przenikania tradycji budowlanych niemieckich i słowiańskich. Szacuje się, że na Łużycach zachowało się jeszcze kilka tysięcy takich budynków, jednak właśnie okolice Oybina należą do najpiękniejszych miejsc, by je podziwiać.

Schloss Hörnitz – nocleg w barokowej rezydencji
Zaledwie kilka kilometrów od Żytawy znajduje się niewielka miejscowość Hörnitz, która skrywa jedną z najbardziej eleganckich rezydencji Górnych Łużyc. Otoczony starym parkiem Schloss Hörnitz powstał w latach 1651–1654 z inicjatywy burmistrza Żytawy i lekarza Christiana von Hartiga.
Charakterystyczną sylwetkę pałacu tworzy prostokątny korpus flankowany dwiema ośmiobocznymi wieżami zwieńczonymi barokowymi hełmami. Dzięki czemu budowla wyróżnia się elegancją typową dla saksońskiego renesansu. Z pałacem wiąże się także niezwykle ciekawy epizod z historii europejskiej porcelany. Otóż około 1707 roku właśnie tutaj, w należącym do Hartigów majątku, schronienie znalazł alchemik Johann Friedrich Böttger. W podziemiach jednej z wież prowadził pierwsze eksperymenty, które wkrótce doprowadziły do odkrycia receptury twardej porcelany i narodzin słynnej manufaktury w Miśni.
Po gruntownej renowacji pałac zyskał nowe życie jako kameralny hotel. To jedno z tych miejsc, gdzie można spędzić noc w historycznej rezydencji. Stylowe sale, drewniane stropy, parkietowe podłogi i widok na rozległy park sprawiają, że łatwo poczuć atmosferę dawnych dworów Górnych Łużyc.
Dziękujemy hotelowi za przemiłą gościnę!
Energiefabrik Knappenrode – przemysł, który zmienił oblicze Łużyc
Zwiedzając Górne Łużyce łatwo odnieść wrażenie, że jest to przede wszystkim kraina średniowiecznych miast, klasztorów i pałaców. Wystarczy jednak oddalić się na północ, by odkryć zupełnie inne oblicze regionu – świat kopalń, fabryk i elektrowni, które przez ponad sto lat napędzały rozwój całych Łużyc.
Najciekawszym miejscem pozwalającym poznać tę historię jest Energiefabrik Knappenrode, położona niedaleko Hoyerswerdy. To jeden z najlepiej zachowanych zabytków przemysłowych w Niemczech i obowiązkowy punkt programu dla wszystkich, którzy interesują się techniką oraz historią przemysłu.
Zakład uruchomiono w 1918 roku jako nowoczesną brykietownię przetwarzającą wydobywany w okolicy węgiel brunatny. Było to jedno z najnowocześniejszych przedsiębiorstw swojej epoki. W jego skład wchodziły hale produkcyjne, własna elektrownia zakładowa, kotłownie, warsztaty, bocznice kolejowe oraz rozbudowany system taśmociągów transportujących surowiec pomiędzy kolejnymi etapami produkcji.
Największe wrażenie robi już sama architektura. Monumentalne ceglane hale z ogromnymi oknami, wysokie kominy, stalowe konstrukcje i zachowane wnętrza wyglądają niczym scenografia filmu industrialnego. Co ważne, nie jest to muzeum stworzone od podstaw – większość urządzeń pozostała dokładnie tam, gdzie pracowała jeszcze pod koniec XX wieku.
St. Marienthal – osiem wieków ciszy nad Nysą
Tuż przy granicy z Polską, kilka kilometrów na południe od Görlitz, znajduje się miejsce, które zachwyca spokojem. Klasztor St. Marienthal wydaje się niemal ukryty pomiędzy wzgórzami i doliną Nysy Łużyckiej, a jednak jego historia należy do najważniejszych w całym regionie.
Opactwo zostało założone w 1234 roku przez królową Czech Kunegundę Szwabską i do dziś pozostaje najstarszym nieprzerwanie działającym klasztorem cysterek w Niemczech. To imponujące osiągnięcie, jeśli weźmiemy pod uwagę liczne wojny, pożary i powodzie, które przez osiem stuleci nawiedzały Łużyce.
Już sam wjazd na teren klasztoru robi ogromne wrażenie. Za murami otwiera się rozległy dziedziniec otoczony barokowymi zabudowaniami, kościołem oraz dawnymi budynkami gospodarczymi. Większość obecnej zabudowy pochodzi z XVII i XVIII wieku, jednak w wielu miejscach można odnaleźć znacznie starsze fragmenty murów przypominające o średniowiecznych początkach opactwa.
Najważniejszym miejscem jest oczywiście kościół klasztorny z bogatym barokowym wystrojem. Jasne wnętrze kontrastuje z surowością cysterskiej tradycji, pokazując jak bardzo zmieniał się klasztor na przestrzeni kolejnych stuleci. Klasztor jest też jednym z najważniejszych punktów Via Sacra – szlaku łączącego najcenniejsze zabytki sakralne Górnych Łużyc, Dolnego Śląska i północnych Czech.
Górne Łużyce – idealny pomysł na długi weekend
Największą zaletą Górnych Łużyc jest różnorodność. W promieniu kilkudziesięciu kilometrów można zobaczyć średniowieczne miasta, romantyczne ruiny klasztoru a nawet jedną z najpiękniejszych rezydencji barokowych Saksonii Do tego dodajmy park wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO oraz zabytki przemysłu przypominające o górniczej przeszłości regionu.
Co równie ważne, odległości pomiędzy poszczególnymi atrakcjami są niewielkie. Dzięki temu nawet podczas trzy- lub czterodniowego wyjazdu można zobaczyć naprawdę wiele, nie spędzając większości czasu za kierownicą.
Dobrym pomysłem jest rozpoczęcie podróży od Görlitz i St. Marienthal, a następnie odwiedzenie Budziszyna, Kamenz i Rammenau. Kolejny dzień warto poświęcić na Herrnhut, Löbau oraz Żytawę, by zakończyć go przejazdem zabytkową kolejką do Oybina. Ostatni dzień można przeznaczyć na spokojny spacer po Parku Mużakowskim lub zwiedzanie Energiefabrik Knappenrode.
Dla polskich turystów to również jeden z najłatwiej dostępnych zakątków Niemiec. Można tu dotrzeć w zaledwie kilka godzin, a mimo to ma się wrażenie, że trafiło się do miejsca wciąż nieodkrytego.
Materiał powstał we współpracy z regionem Oberlausitz.
Jeśli interesują Cię inne atrakcje Saksonii zobacz tutaj.
Warto też poznać piękny Lipsk. Zapraszamy tutaj.


































